„Ty moje Wszystko” – o błogosławionym życiu liturgią – historia życia Franciszka Jordana

Kiedy Sługa Boży Franciszek Maria od Krzyża Jordan, założyciel salwatorianów i salwatorianek, pisał poniższe słowa, był trzydziestolatkiem z wielkimi pragnieniami. Najważniejszym z nich było zostać świętym. Już jutro – 15 maja 2021 roku  wreszcie się to oficjalnie potwierdzi – prosty, niemiecki kapłan, cały oddany Bogu i ludziom  – zostanie włączony w poczet błogosławionych Kościoła katolickiego.

Chcę się modlić, żeby stała się wola Boża i żebym rozpoznał moje powołanie; również chcę od dzisiaj codziennie wspominać we Mszy św. tych, którzy kiedyś zostaną powierzeni mojej trosce.

Powyższy cytat z jego Dziennika Duchowego, który pisał przez 43 lata, całkiem dobrze obrazuje jego życie: wielkie umiłowanie modlitwy, gorliwość w spełnianiu woli Bożej i realizacji powołania, służba innym – wzmacniane siłą sakramentów. I choć w zachowanych notatkach Jordana nie pada słowo „liturgia”, warto spróbować spojrzeć na jego życie jak na ukształtowane właśnie przez liturgię. Takie naprawdę było. Z liturgii i w liturgii Franciszek od Krzyża uczył się Boga, siebie i każdego, kogo obejmował apostolską troską, zakładając Towarzystwo Boskiego Zbawiciela: Dopóki jest na świecie choćby jeden tylko człowiek, który nie zna i nie kocha Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata, nie wolno ci spocząć– mawiał sobie i kolejnym pokoleniom salwatorianów i salwatorianek. Tak ukształtowała się jego pasja ratowania wszystkich, którą dzielą dziś członkowie założonej przez niego międzynarodowej wspólnoty zakonnej, żyjący według rad ewangelicznych i szczególnie zobowiązani do apostolstwa.

Tożsamość

Żebym poznał Ciebie, żebym poznał siebie – zapisał Sługa Boży Jordan w zachowanym po nim Dzienniku Duchowym i faktycznie żył według tej zasady: Bóg jest pierwszy i tylko w Bogu życie ludzkie odnajduje swój sens. Rozkochany w słowie Bożym biedak z maleńkiego niemieckiego Gurtweil mógłby potwierdzić: Czytać siebie w Bogu, to zobaczyć najgłębszą prawdę o sobie.

Uczył się jej na długo przed kapłaństwem, kiedy imał się różnych zajęć, żeby – mimo dotkliwej biedy – uzbierać na wstąpienie do seminarium. Czyścił koryto rzeki, albo malował pokoje, a te zwyczajne czynności, realizowane dla towarzyszących mu przez lata świętych pragnień zdają się dowodzić, że liturgia, którą w końcu przyjdzie mu sprawować, jest kwestią całego życia i nie ogranicza się tylko do czynności sakralnych i pobożnych praktyk. Niech stale głęboko przenika cię wszechobecność Boga! – można znaleźć w jego notatkach. Czyli – zwyczajna codzienność staje się liturgią o tyle, o ile wykonuje się swoje obowiązki i prace z miłością i kompetentnie, służąc w tym drugiemu człowiekowi. To jest wyraźnie wyznaczona Jordanowa droga: przeżywać całe życie  w obecności Boga, uczynić Go punktem odniesienia dla wszystkiego innego, zwłaszcza dla tego, kim i jakim się jest.

o. Jordan – drugi od lewej

Nic się nie zmieni, gdy Franciszek Jordan, już jako kapłan, stanie przy ołtarzu. Będzie sobie powtarzał:  Staraj się jednak o to, żeby nabożeństwo i święte czynności stale były godnie sprawowane, ale – świadomy, że liturgia wykracza poza celebrację,  będzie wzywał  do uwielbiania Boga w każdych warunkach, do życia w zależności od Niego i w ukierunkowaniu na Niego. W sposób nauczy swoich duchowych synów i córki, że być w pełni człowiekiem to być takim, jakiego chce mnie Bóg. Wtedy faktycznie żyje się życiem liturgicznym, czyli życiem na wzór Boży; pokornym, czyli prawdziwym; twórczym i niebanalnym, które chce być stale blisko tego, co święte. Jak to osiągnąć? Wskazówki Ojca Franciszka są jasne i konkretne: Trzeba żyć tym, co Bóg mówi w swoim słowie, odkrywać i miłować Jego obecność w sakramentach, słuchać i realizować w codzienności, co mówią święci i mistrzowie duchowi, których myśli spisywał z lektur duchowych. No i jak Jordan pamiętać, że ostatecznie Mistrz jest jeden: We wszystkich swoich wysiłkach, modlitwach itd.: postępuj i działaj w Jezusie, przez Jezusa, z Jezusem, zwłaszcza we Mszy św.! Bez Niego nic nie potrafisz. Na co przyda się całe twoje działanie bez Niego?

Ofiara

Podczas jednego z przemówień do współbraci Ojciec Jordan powiedział: bardzo was kocham i gotów jestem umrzeć za was wszystkich.  Zawsze ważący słowa, daleki był od górnolotnych deklaracji, które nijak się mają do codzienności. Wzruszające zapewnienie oddania życia za innych było więc owocem wymodlonej gotowości uczestniczenia w samoofiarowaniu się Boga człowiekowi, pragnieniem wzorowania się na Jego misji i Jego sposobie działania. Tak rodziło się w sercu Jordana misterium ofiarowania siebie, to znaczy oddania drugiemu wszystkiego, kim się jest.

Nieprzypadkowo zresztą, Franciszek Jordan nosił w zakonnym imieniu: od Krzyża, gotów zaprzeć się samego siebie, aby przekształcać cierpienie w miłość, w modlitwę i ofiarę za innych i dla innych. Taki jest najgłębszy rys jego kapłańskiej posługi: w cieniu krzyża, jak mawiał, rosną Boże dzieła. Ów cień przybierał różne formy: cierpienie osobiste fizyczne i duchowe, trudy na drodze budowania Towarzystwa, bolesne wydarzenia – jak choćby szerzący się w czasach seminaryjnych Jordana kulturkampf, czy – już w ostatnich latach jego życia – I wojna światowa, która zmusiła go ostatecznie do opuszczenia drogiego mu Rzymu i odchodzenia z tego świata w otoczeniu garstki najbliższych, w przytułku dla ubogich w Tafers.  Ale Jordan to rozumiał – nie ma innej drogi, niż krzyż. Skoro wolą Ojca była ofiara Syna, to składać ją trzeba – z siebie – codziennie. Z takim przekonaniem przyjmował już święcenia niższe: Odnów jeszcze raz gotowość oddania się całkowicie Bogu jako ofiara; tak realizował całe swoje kapłaństwo i na fundamencie ofiary Chrystusa budował całą rodzinę salwatoriańską, mającą żyć na wzór samego Zbawiciela.

Koloryzowane zdjęcie o. Jordana

Jego notatki duchowe potwierdzają co najmniej kilkakrotnie, że właśnie podczas ofiary Mszy Świętej najgłębiej rozeznawał, iż jego apostolskie dzieło jest wolą Boga; z Eucharystii czerpał siłę i pociechę, gdy realizacja pasji ratowania wszystkich napotykała na trudności, a jego modlitwa tęsknego oczekiwania na przyjście Jezusa w Komunii (por. tekst poniżej), zapisana jeszcze przed czasami seminaryjnymi, była wyraźnym sygnałem, że od dawna przepełniała go gotowość całkowitego oddania swojego życia jako Boże narzędzie, której źródło i sens odkrywał czytając słowo Boże i notując je w swoim Dzienniku:  Proszę was przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciało swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej (Rz 12,1).

Jak dziecko, które zostało wyrwane w dzieciństwie spod

skrzydeł ukochanych rodziców, tęskni na obczyźnie za

ojcowizną, tak tęskni za Tobą, o Pokarmie Anielski, Twój

nieużyteczny sługa.

Kiedy, o Chlebie Życia, wzmocnisz moje omdlałe siły?

Jak długo jeszcze mam pozostawać z dala od Ciebie, Ty

moja jedyna Nadziejo i Podporo, Ty moje Wszystko.

Kiedy, o Panie, będę całkowicie z Tobą zjednoczony?

Kiedy tylko Ty będziesz we mnie działał i żył?

Kiedy przemienisz Twą Wszechmocą i Miłością to ciało

śmierci w ciało życia, które spocznie tylko w Tobie

i w Tobie się rozweseli? (DD I/9)

Służba

Dla Ojca Franciszka Jordana, gotowego oddawać siebie samego na posługę miłości Boga i bliźnich w zjednoczeniu z ofiarą Chrystusa, jasne było, że aby chrześcijańskie życie stawało się liturgią, całe musi stać się służbą. Z liturgii rodzi się  wezwanie i posłanie do ewangelizacji i działań apostolskich. Ostatnie słowa każdej Eucharystii – ‘Ite, missa est’ to przecież konkret: uczyń życie eucharystycznym, to znaczy żyj dalej mszą, w której uczestniczyłeś,  żyj tym, co celebrowałeś.  „Sprawuj” liturgię tam, gdzie żyjesz i wśród których żyjesz, czyli pielęgnuj w sobie zdolność  wydania się za braci, do głoszenia własnymi słowami Bożego słowa i potwierdzania tego codziennym postępowaniem. Osobiste notatki Ojca Franciszka Jordana, będące nie tylko spisem pięknych, pobożnych myśli, ale także utrwaleniem na papierze prostej codzienności, wcale niewolnej od trosk i kryzysów, dają dziś świadectwo czytelnikom: Boga interesuje ludzkie życie we wszystkich jego wymiarach. To, jak żyję, jakie decyzje podejmuję, jakie marzenia mi towarzyszą, jak pracuję, jak się zmagam z wątpliwościami, jaki w ogóle jestem na co dzień dla tych, którzy żyją ze mną – jest częścią Bożego świata.
W taki sposób Bóg staje się treścią życia człowieka w każdej godzinie – dniem i nocą, którą Jordan także często spędzał na modlitwie. Dla salwatorianów współczesnych  Założycielowi jego klęcząca długo w kaplicy sylwetka była jak kazanie bez słów. Już samo jego przyklęknięcie przed tabernakulum wielu uznawało za bardzo świadomy akt adoracji ukrytego tam Zbawiciela. Aż chce się powtórzyć: lekcje przez przykład są najlepsze. Zwłaszcza, gdy daje je ktoś tak „liturgiczny”, czyli  rozmiłowany w Najświętszym Sakramencie.

Portret o. Jordana

Zgodnie z Jordanową pasją wszelka podejmowana praca duchowa musi być nierozerwalnie połączona z duchem apostolskim, bo prawdziwie przyjęte i odpowiedzialnie  realizowane powołanie realnie otwiera na Boga i bliźnich, aby im służyć.  Krótko mówiąc – żyję Bogiem i z Bogiem, aby taką jakość życia nieść innym w konkrecie miłości. Salwatorianie powiedzą, że czynić to należy wszelkimi sposobami.  Franciszek od Krzyża także to podkreślał, notując sobie, że sługą Boga jest się przez wszystko, choćby wiele kosztowało. A poza tym – liczy się każdy środek. Dlatego: Pasterzuj przez słowo! Pasterzuj przez czyn! Pasterzuj przez myśl!

I tak się faktycznie dzieje, bo duchowi synowie i córki Franciszka od Krzyża Jordana od grubo ponad stu lat działają duszpastersko w różnych częściach świata, na różnych płaszczyznach – od misji, poprzez wspólnoty formacyjne, działalność naukową, aż do każdej formy pomocy wszystkim, którzy tęsknią – świadomie lub nie – za dobrocią i miłością Zbawiciela.

Wdzięczność

Wdzięczność jest świętym obowiązkiem – mawiał Jordan braciom, zachęcając, by taką postawę uczynili swoim postanowieniem na całe życie. Skoro Eucharystia jest dziękczynieniem i mówi o tym sama nazwa Mszy świętej, to również z niej Sługa Boży czerpał wrażliwość na doświadczane dobro i według niej kształtował serce wypełnione dziękczynieniem. Dziękuje ten, kto wie, że ma za co dziękować, a więc przeżywa swoje życie w doświadczeniu obdarowania. Na tym polega sztuka dostrzegania dobra, której uczył Jordan siebie i innych: Przyzwyczajaj się do tego, by rozpoznawać również w najmniejszych rzeczach dobroć Boga – z pomocą łaski Bożej! Powtarzał braciom: Jeśli jesteście wdzięczni, zrobicie większy postęp na drodze do świętości! Postawa wdzięczności jest oznaką świętych – pisał sobie w Dzienniku. W przededniu beatyfikacji, jakby nie patrzeć – sprawdziło się…

Świętość

Musisz zostać uznany za świętego kapłana – taki cel wyznaczył sobie młody Jordan jeszcze przed święceniami diakonatu. Ten cel towarzyszył mu już zawsze, bo jako dojrzały kapłan powtórzył: Ty musisz i możesz stać się świętym! Najprecyzyjniej wyraził to w – całe życie mu towarzyszącym – pragnieniu serca, które w Dzienniku przerodziło się w modlitwę: Święcie żyć i umierać i wszystkich uratować! Czy nie życie świętą liturgią ukierunkowuje tak mocno na Boga i Jego Królestwo? Czy to nie liturgia przypomina, że zawsze i ostatecznie chodzi o życie w niebie?

Pomnik o. Jordana w Krakowie

Na tej „ostatniej prostej” ku beatyfikacji Ojca Założyciela widać wyraźnie – życie świętych jest dane nam po to, żebyśmy w nich – jak w lustrze – zobaczyli odblask Bożej chwały i przynajmniej spróbowali ustanowić takie życie miarą naszego.  Czy to w ogóle możliwe? Tak, bo życie liturgią, które całe – również poza celebracją i świątynią – staje się ofiarą duchową dla Boga i ludzi – jest życiem świętym. Czy potwierdzą to ostatecznie cuda, papieskie decyzje i ceremonia beatyfikacji, czy też nie. Najważniejsze, aby na każdym etapie drogi chodziło o Boga i drugiego człowieka. Tak rośnie w ludziach świętość, którą – wkrótce już błogosławiony Franciszek Maria od Krzyża Jordan, zawsze gotowy ratować wszystkich – z właściwą sobie pasją będzie nam wypraszał.

********

Uroczystość beatyfikacji o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana odbędzie się w sobotę, 15 maja 2021 roku, o godz. 10.30 w Bazylice św. Jana na Lateranie. W niedzielę, 16 maja 2021 r., o godz. 15:00 zaplanowana jest Msza święta dziękczynna za nowego błogosławionego w Bazylice św. Piotra. Transmisję na żywo przeprowadzi TELEPACE. W języku polskim beatyfikację będą transmitować TV Trwam oraz EWTN.

********

Cytaty pochodzą z Dziennika Duchowego Ojca Franciszka Jordana w tłumaczeniu ks. Józefa Tarnówki SDS (Kraków 2008) oraz fragmenty przemówień zebranych w książce „Przemówienia o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana” (Kraków 2011).


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Małgorzata Janiec

Małgorzata Janiec na Liturgia.pl

Teolog i dziennikarka. Na świecie obecna od ponad 30 lat. W szkole jako katechetka – 10 razy krócej. Na lekcjach pyta z pytającymi. Szuka z szukającymi. Wierzy z wierzącymi i wierzy w „niewierzących”. Modli się ze wszystkimi i za wszystkich. Do pracy ma pod górkę. A w pracy uczy siebie i innych, że do nieba idzie się zwyczajnie – pod górkę lub nie – po ziemi.