Wokół Sakramentarza tynieckiego (6)

Ponad rok minął od mojego poprzedniego wpisu z tego cyklu, ale to nie znaczy że o nim zapomniałem albo że przestał mnie interesować Sakramentarz tyniecki. Po prostu pośród pracy parafialnej i różnych innych absorbujących zobowiązań mam mało czasu na te sprawy. Ostatnio jednak przeczytałem bardzo ważny artykuł nt. Sakramentarza tynieckiego, rzucający wiele światła na kwestię jego pochodzenia.

Jest to artykuł dra Pawła Figurskiego, mediewisty z Uniwersytetu Warszawskiego pt. Political Liturgies, Cologne’s Manuscript Culture, and Historical Myths. The Provenance of the Sacramentary of Tyniec (Polityczne liturgie, kultura kolońskich rękopisów i historyczne mity. Pochodzenie Sakramentarza tynieckiego). Artykuł ukazał się w pracy zbiorowej Das Sakramentar aus Tyniec pod redakcją K.G. Beckersa i A. Bihrera, która ukazała się w tym roku nakładem wydawnictwa Böhlau (Wien – Köln – Weimar), tekst jest na str. 66-90. Książka zawiera materiały z sesji naukowej pt. „Das Sakramentar aus Tyniec. Köln, das Reich und der politische Neuanfang unter Kasimir dem Erneuerer (1034–1058)”, która odbyła się w Kilonii (Kiel) na przełomie czerwca i lipca 2017 roku. Już w moim poprzednim wpisie sygnalizowałem inny tekst Pawła Figurskiego i napisałem, że historię Sakramentarza tynieckiego być może trzeba będzie pisać na nowo. Omawiany tutaj tekst tylko to potwierdza. Artykuł Figurskiego być może ma takie znaczenie dla studium nt. pochodzenia Sakramentarza tynieckiego jakie dla debaty nad pochodzeniem Tradycji apostolskiej miał tekst Marcela Metzgera z 1988 roku w Ecclesia orans (praktycznie otwierał całą debatę na nowo). Mój wpis jest omówieniem problematyki poruszonej w tekście dra Figurskiego i streszczeniem samego tekstu, dla jasności dzielę wpis na podpunkty.

Opinia tradycyjna i jej słabość

Według powtarzanej do dziś opinii, Sakramentarz tyniecki krótko po swoim powstaniu w Kolonii został przewieziony do nowo założonego opactwa w Tyńcu i tam pozostawał przez całe średniowiecze. Pogląd ten sformułował około połowy XIX wieku Franciszek Maksymilian Sobieszczański i jest on do dziś powielany. Ponieważ rękopis jest iluminowany a jego pierwsza część (martyrologium i Kanon) napisane są ozdobnie (złote litery na purpurowym tle), bywa on nazywany codex aureus lub codex purpureus i przyjmuje się, że mógł powstać jako dar dla piastowskiego króla (Bolesław Śmiały), królowej (Rycheza) lub księcia (Kazimierz Odnowiciel), zależnie od przyjmowanego przedziału czasowego w jakim miał powstać rękopis.

Problem w tym, że owa opinio communis jest jedynie wirtualną konstrukcją, która tak naprawdę wisi w powietrzu. To co wiadomo na pewno o związku księgi z Tyńcem to to, że w 1656 roku została ona zrabowana z Tyńca przez Szwedów i pozbawiona dotychczasowej cennej oprawy. Samą księgę udało się odkupić z powrotem i dorobić nową, aktualną oprawę. W 1814 roku kupił księgę za 1000 złotych ordynat Stanisław Zamoyski i złożył w swojej Bibliotece Ordynacji Zamoyskiej, gdzie miała być „naystarożytniejszym zabytkiem”. Powodem sprzedaży księgi była konieczność zdobycia funduszy na remont tynieckiego kościoła. Stojąc na gruncie twardych faktów trzeba powiedzieć wprost: związek sakramentarza z Tyńcem jest udokumentowany od XVII wieku, o wcześniejszym okresie nie da się powiedzieć nic. To oczywiście nie znaczy że sakramentarz przybył do Tyńca dopiero w XVII wieku, chodzi o to, że nic pewnego nie da się na ten temat powiedzieć. Teoria o władcach piastowskich, dla których powstał rękopis i którzy mieli go podarować do Tyńca jest oczywiście możliwa, ale na ten moment jest to czysto hipotetyczna rekonstrukcja, dla której nie ma na razie żadnego dowodu. A problem polega na tym, że w literaturze przedmiotu hipoteza ta jest powtarzana jako nieomal pewnik. To jest ów „historyczny mit” z tytułu tekstu Figurskiego. Dodatkowy problem polega jeszcze na tym, że tradycyjna hipoteza została sformułowana bez wewnętrznej analizy samej księgi. A liturgia Sakramentarza tynieckiego nie sprzyja podtrzymaniu „historycznego mitu” a przeciwnie, dostarcza raczej argumentów przeciw niemu.

Problem św. Wojciecha: czy sakramentarz powstał dla Polski?

 Wiek XI to czas w którym kult św. Wojciecha jest bardzo żywy w Kościele na ziemiach polskich i jest również znany w Kolonii. Jeżeli Sakramentarz tyniecki powstał dla Kościoła w Polsce, to należałoby oczekiwać jakiegoś odniesienia do tego kultu, choćby w postaci specjalnej mszy ku jego czci. Żadnej wzmianki o św. Wojciechu w księdze jednak nie ma.

 Problem biskupa Jana: czy sakramentarz w XII wieku znajdował się w Polsce?

Sakramentarzu tynieckim mamy dwa razy tekst Kanonu. Najpierw na początku, pisany ozdobnie, a potem w dalszej części księgi napisany inną ręką, zdaniem Figurskiego z całą pewnością w wieku XII (moim zdaniem po to aby mieć czysty rzymski tekst Kanonu bez dodatków z Kolonii). W tym drugim Kanonie w modlitwie Te igitur mamy imię biskupa Jana (zob. niżej, fot. 1). Imię Jan nie może być traktowane symbolicznie, gdyż przy papieżu jest jedynie zwyczajowe ill. Sakramentarz w XII wieku był więc używany tam gdzie biskupem był jakiś Jan. Nie był to Kraków, gdyż w Krakowie pierwszym biskupem o tym imieniu był Jan Prandota, zasiadający na stolicy krakowskiej dopiero w latach 1242-1266. Niemożliwe jest określenie miejsca na tej podstawie, gdyż takich stolic biskupich w różnych częściach Europy było wiele (Figurski wylicza 14 możliwych miejsc), w każdym razie nie było to na ziemiach polskich. A jeśli Sakramentarza tynieckiego nie było na ziemiach polskich w wieku XII, tym bardziej nie mógł on na nich pojawić się jeszcze w wieku XI. Dodatkowym mocnym argumentem przeciw obecności sakramentarza w Polsce w wieku XII jest brak wzmianki o św. Wojciechu w dopiskach do księgi.

Problem „liturgii politycznej”: czy sakramentarz powstał jako dar dla władcy?

Epokę dynastii ottońskiej i salickiej można określić jako apogeum „ery liturgii politycznej”, zainicjowanej przez Karolingów. Kluczowe teorie polityczne były kształtowane przez liturgię a osobą odpowiedzialną za kult Boży na danym terytorium był najpierw władca, dopiero potem biskup. Znakiem tego było np. podarowanie nowo namaszczonemu królowi Mieszkowi II przez księżnę Matyldę liturgicznego traktatu Liber officiorum. W księgach powstających dla władców bywały rozmaite odniesienia do liturgii politycznej: iluminacje z osobą władcy, wzmianka o władcy w Kanonie („et imperatore/rege nostro” w Te igitur), formularze mszy wotywnych za króla i w rozmaitych potrzebach publicznych. Sakramentarz tyniecki nie ma żadnych cech charakterystycznych liturgii politycznej, mogących wskazywać na kogokolwiek z kręgu władzy jako adresata księgi czy osobę zamawiającą. Pośród mszy wotywnych jest jedna za króla i parę w potrzebach publicznych (o pokój i za lud chrześcijański), plus druga za króla jako jeden z trzech formularzy dopisanych później na początku księgi. Nie jest to nic szczególnego i żadną miarą nie może stanowić argumentu na rzecz związku sakramentarza z piastowskimi władcami.

Czy Sakramentarz tyniecki mógł powstać dla klasztoru?

Tutaj odpowiedź jest banalnie prosta: to absolutnie wykluczone. Taki sakramentarz był całkowicie nieprzydatny w klasztorze. Nie ma w nim żadnych elementów liturgii monastycznej. Nie ma choćby mszy za opata, nie ma typowo monastycznych mszy wotywnych (za zgromadzenie, o zgodę braci itd.), nie ma też modlitw błogosławienia różnych pomieszczeń klasztornych. Dodajmy, że modlitwy takie były w Suplemencie do Sakramentarza gregoriańskiego i znajdują się np. w Sakramentarzu Gereona (Paris, B.N. lat. 817), blisko spokrewnionym z Sakramentarzem tynieckim i pochodzącym z tego samego kręgu kościelnego.

Reasumując, w Sakramentarzu tynieckim nie ma niczego co sugerowałoby, że został wykonany dla jakiegokolwiek centrum kościelnego na ziemiach polskich ani też jako dar dla któregoś z piastowskich władców. Na pewno zaś nie był wykonany dla potrzeb klasztoru tynieckiego. Ktokolwiek chce podtrzymywać „historyczny mit”, musi szukać dla niego nowych wiarygodnych przesłanek, których na razie nie ma.

Dla kogo mógł powstać Sakramentarz tyniecki?

Dr Paweł Figurski nie ogranicza się do dekonstrukcji „historycznego mitu” o pochodzeniu Sakramentarza tynieckiego. Sam proponuje alternatywne wyjaśnienie jego genezy i pierwotnego przeznaczenia. Jego teza opiera się na następujących przesłankach:

po pierwsze, iluminacje i ozdobny charakter początkowej części kodeksu wskazują na to, że powstał on na zamówienie jakiejś ważnej postaci; brak odniesień do liturgii politycznej wskazuje na postać z hierarchii kościelnej;

po drugie, stosunkowo duża ilość mszy kapłana za siebie oraz msze za biskupa wskazują na to, że był on przeznaczony do użytku w ważnym centrum kościelnym, z którym biskup utrzymywał ścisłe relacje;

po trzecie, niezgodności z sakramentarzami używanymi w porównywalnym okresie w katedrze kolońskiej każą wykluczyć katedrę kolońską jako miejsce przeznaczenia;

po czwarte, ważne miejsce zajmuje w księdze kult św. Gereona z Kolonii: imię Gereona w modlitwie Communicantes w Kanonie (zob. niżej, fot.2), osobne święto Gereona w Sanctorale – karta z tym formularzem nosi ślady częstego używania (fot. 3), imię Gereona pojawiające się w kolekcie wotywnej mszy pro familiaribus (fot. 4).

Biorąc to wszystko pod uwagę wolno postawić hipotezę, że Sakramentarz tyniecki powstał na zamówienie arcybiskupa Kolonii z przeznaczeniem dla kanoników kapituły kościoła św. Gereona w Kolonii i tam był intensywnie używany przez pewien czas. Z kapituły św. Gereona wyszło wielu biskupów, a sama kapituła utrzymywała kontakty z licznymi miejscami w Europie, w tym z miejscami, gdzie w XII wieku byli biskupi o imieniu Jan. W jakimś więc momencie sakramentarz opuścił Kolonię i trafił do innego Kościoła kierowanego przez biskupa Jana. W końcu sakramentarz trafił do Tyńca, ale kiedy i w jakich okolicznościach – to na razie jest zagadką. Sam Figurski przypuszcza, że stało się to w późnym średniowieczu lub na początku epoki nowożytnej, ale nie podejmuje się bliższego określenia, nie chcąc samemu tworzyć nowego „historycznego mitu” w miejsce dotychczasowego.

Bardzo się cieszę, że mogłem zapoznać się z tym artykułem. Mam nadzieję, że studia na temat pochodzenia Sakramentarza tynieckiego będą trwały nadal.

 

    

fot. 1: bp Jan w Kanonie – linie 7 i 8 od dołu (s. 352) fot. 2: św. Gereon w Kanonie – linie 6 i 7 od góry (s. 39)

 

fot. 3: święto św. Gereona w Sanctorale (s. 266) fot. 4: imię św. Gereona w formularzu Pro familiaribus – linia 5 od góry (s. 464)


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....