Zapowiedział przyjście Zbawiciela i wskazał, że jest nim Chrystus

Dziś w liturgii radujemy się z narodzenia świętego Jana Chrzciciela. Na niezwykłe znaczenie tej ewangelicznej postaci wskazywać może jedna z najświętszych modlitw Kościoła - Litania do Wszystkich Świętych. Wszak tuż po wezwaniach do Najświętszej Maryi Panny i Aniołów przyzywamy wstawiennictwa patriarchów i proroków, wśród nich wołając „Sancte Ioannes Baptista, ora pro nobis!”.

Bł. Fra Angelico, Tej Janowej modlitwy, o którą nieustannie Kościół prosi – także w intencji sługi Bożego Jana Pawła II, jak to miało miejsce choćby na jego pogrzebie, podczas uroczyście odśpiewanej wspomnianej wyżej litanii – podczas dzisiejszej liturgii doświadczyć możemy w sposób szczególny. W kolejnych obrzędach jesteśmy wodzeni przez świętego Jana ku Tajemnicy Eucharystii, przed którą w końcu razem z naszym Przewodnikiem klękamy, aby wspólnie wyznać: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (J 1,29b).

Pojawił się człowiek posłany przez Boga, * Jan mu było na imię. * Przyszedł on, aby zaświadczyć o światłości, * i przygotować Panu lud doskonały.Oto już w antyfonie na wejście, gdzieniegdzie odczytywanej w dosłownym brzemieniu, w innych celebracjach interpretowanej odpowiednią pieśnią, „pojawia się człowiek”. Święty Jan pojawia się w naszym zgromadzeniu, by przygotować Panu lud doskonały. Przed naszymi oczami nie stanie jednak dziecię, które przed chwilą Zachariasz – korzystając z tabliczki – nazwał Janem, lecz konkretna, liturgiczna rzeczywistość. Obrzędy wstępne w świetle słów antyfony zwracają uwagę na naszą własną świętość, ową doskonałość ludu Pańskiego. Przygotowuje nas do niej już procesja wejścia, kiedy wszyscy jednoczymy się w śpiewie, a także akt pokuty, kiedy prosić będziemy o serdeczną litość naszego Boga (por. Łk 1,78).

Boże, Ty powołałeś świętego Jana Chrzciciela, aby przygotował Twój lud na przyjście Chrystusa Pana, + udziel Twojemu Kościołowi daru radości w Duchu Świętym * i skieruj dusze wszystkich wiernych na drogę zbawienia i pokoju. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Jan Chrzciciel nie jest nauczycielem spoglądającym z góry na swoich uczniów, lecz „sam nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany koło bioder, a jego pokarmem były szarańcza i miód leśny”. Tak samo Eucharystia nie jest wspomnieniem minionych wydarzeń, lekcją historii – ale te najświętsze wydarzenia urzeczywistnia. Liturgia uczy nas dzisiaj, że dane nam jest uczestniczyć w Misterium Odkupienia. Całe zgromadzenie prosi Boga o „dar radości w Duchu Świętym”, a więc o dar otrzymany z chwilą narodzenia św. Jana przez jego ojca – świętego Zachariasza, który to „został napełniony Duchem Świętym i zaczął prorokować” (Łk 1,67b), wyśpiewując pełen radości hymn o wielkich dziełach Pańskich (por. Łk 1,68-79).

Zasadnym wydaje się w tym miejscu przytoczenie modlitwy nad darami z wigilii dzisiejszego święta, ponieważ obydwa formularze – z wigilii i z dnia – wyrażają podobne treści, ujmując je w nieco inne słowa: Panie, nasz Boże, wejrzyj łaskawie na dary Twojego ludu, złożone w uroczystość świętego Jana Chrzciciela, + spraw, abyśmy przez życie oddane Twojej służbie urzeczywistniali Ofiarę, * którą oznaczają sakramentalne znaki. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Znów mamy do czynienia z urzeczywistnieniem ewangelicznej rzeczywistości. Owo urzeczywistnienie – a nie tylko przytoczenie – to prośba do Boga, a jednocześnie zadanie dla nas. „Jedyną odpłatą godną Pana jest ofiarowanie całego swojego życia” – powiedział papież Benedykt XVI podczas jednej z jego pierwszych audiencji generalnych. Znów widząc jedynie sakramentalne znaki jesteśmy wzywani do budowania własnej świętości na wzór niesamowitych słów św. Brata Alberta – krakowskiego biedaczyny, jak o nim mówił Jan Paweł II – „Trzeba być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może dla siebie kęs ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”.

Prośba ta znajduje swe dopełnienie dopiero w modlitwie nad darami z dnia: Wszechmogący Boże, składamy dary na Twoim ołtarzu obchodząc z należną czcią narodzenie Jana Chrzciciela, + który zapowiedział przyjście Zbawiciela świata * i wskazał, że jest nim Jezus Chrystus. Który żyje i króluje na wieki wieków. Nasze życie ma stać się nie tylko ofiarą dla braci. Oby było jednocześnie wyraźnym wskazaniem na Jezusa Chrystusa i zapowiedzią Jego powtórnego przyjścia.

Na niebagatelne znaczenie Jana Chrzciciela w dziejach Kościoła wskazuje znów prefacja: Panie, Ojcze niebieski (…), wysławiamy cuda, których dokonałeś w życiu Jana Chrzciciela, * najwięszego między narodzonymi z niewiasty. * Jego wybrałeś i uświęciłeś, aby przygotował drogę Chrystusowi.

Całe życie Jana było wskazaniem na przychodzącego Zbawiciela. Mimo że wielu właśnie w nim upatrywało wyczekiwanego mesjasza, pełen pokory i konsekwencji Jan wskazywał na Chrystusa – od sceny nawiedzenia, przez swą prorocką posługę, której kulminacyjnym momentem było spotkanie z Jezusem, po swą męczeńską śmierć: On jeszcze w łonie matki rozradował się z przybycia Zbawiciela, * a jego narodzenie wielu napełniło radością. * Jako jedyny z proroków, wskazał Baranka, * który gładzi grzechy świata (…). Aż dokońca Jan świadczył o światłości, * a przez swoje męczeństwo złożył Chrystusowi najpiękniejsze świadectwo.

Wróćmy raz jeszcze do obrzędów wigilii dzisiejszej uroczystości. Na zakończenie kapłan wypowiada orację: Boże, Ty nas posiliłeś na świętej Uczcie, + spraw, niech nam towarzyszy potężna modlitwa świętego Jana Chrzciciela * i niech nam uprosi przebaczenie Twojego Syna, którego on wskazał jako Baranka gładzącego grzechy. Który żyje i króluje na wieki wieków.

Przytoczona tu modlitwa po komunii to nie koniec – to dopiero początek drogi, jaka nas czeka w codziennym życiu. Możemy mieć jednak nadzieję, że nasza prośba zostanie spełniona i towarzyszyć nam będzie wstawiennictwo „największego między narodzonymi z niewiasty” (por. prefacja) Przewodnika – głos wołającego na pustyni…

Zobacz także