Jak to jest z tym Ojcem?

Myślę, że większość czytelników zauważyła, że od 17 grudnia publikujemy codziennie na stronie głównej tekst, nagranie i komentarz do przypadającej na dany dzień antyfony "O". Nic specjalnie oryginalnego, coś podobnego od początku Adwentu można znaleźć na stronie Nowego Ruchu Liturgicznego. Pewnym atutem tych naszych "pakietów" (tak to chyba trzeba nazwać) jest komentarz, który zaczerpnęliśmy z artykułu o. Klemensa Dąbrowskiego OSB opublikowanego w periodyku "Mysterium Christi" z początku lat 30. XX w.

Komentarze o. Dąbrowskiego generalnie bardzo mi się podobają, są obrazowe, posługują się "głębokimi" metaforami, patrystycznym stylem itd. (zresztą w ogóle teologia uprawiana przez autorów piszących w "Mysterium Christi" ujmuje swoją świeżością i nieuwikłaniem w akademickość w złym znaczeniu tego słowa, które to uwikłanie jest zmorą teologii współczesnej). Ale jeden fragment z komentarza do ant.O Sapientia nieco mnie początkowo zmroził, choć może nie tyle zmroził, co wydawało mi się, że wywoła dużą kontrowersję. Tymczasem przeszedł bez echa. Może temat jest już oklepany? 

Przypomniałem o tym sobie dzisiaj, ponieważ wspomniany fragment komentarza oparty jest na czytanej dzisiaj perykopie z Listu do Hebrajczyków. Można je porównać:

Hbr 10,6-7 o. Dąbrowski 
całopalenia i ofiary za grzech 

nie podobały się Tobie. 

Wtedy rzekłem: Oto idę 
Zagniewanego Ojca nie zaspokoiły ofiary i objaty całopalne. Wtedy Syn rzekł: „Oto idę“.

 

Widać gołym okiem, że komentarz jest egzegezą "z kluczem" – zdanie z Listu do Hebrajczyków w swojej literze nie znaczy tego, co wydobywa z niego o. Dąbrowski; można je z pewnością interpretować również inaczej (np. przez pryzmat Iz 1). Jak to więc jest z tym Ojcem?

P.S. (raczej długie): Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie jest to bynajmniej jakiś zamach na ofiarniczy charakter śmierci Chrystusa. Swojego czasu spotkałem się – bodajże w artykule o. Hryniewicza- z przekonaniem, że obie te rzeczy: śmierć Chrystusa rozumiana jako ofiara i obraz Boga zagniewanego Ojca, który chcąc uśmierzyć swój gniew wydaje na śmierć własnego Syna wzajemnie się implikują (tak przynajmniej pamiętam treść tego artykułu; to było 8 lat temu, mogłem coś pokręcić). Nie wydaje mi się jednak, aby tak było rzeczywiście. Pojmowanie śmierci naszego Pana jako ofiary wynika w moim odczuciu z logiki objawienia (jest też głęboko uzasadnialne z religioznawczo-antropologicznego punktu widzenia). To, że ofiara ta miała na celu zaspokojenie gniewu Boga, któremu nie wystarczały kozły i cielce – już chyba nie.

P.P.S. Jakby kogoś interesował komentarz do pozostałych antyfon "O" – voila: O Adonai, O Radix, O Clavis. Kolejne od jutra 🙂


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.