Pędzelek, olejek i serdeczny uśmiech

We wspomnianej już katedrze św. Mikołaja trafiłem pewnego razu na osobliwy obrzęd. Wierni procesyjnie podchodzili do kapłana, który niewielkim pędzelkiem, zanurzanym w olejku kreślił na ich czołach znak krzyża. To jednak, co mnie wtedy zdumiało, to obecność diakona, którego wszyscy mijali, zanim dotarli po błogosławieństwo. Nie mogłem zrozumieć, jak była jego rola. Po dłuższej obserwacji byłem już pewien. Diakon, każdego z osobna, po prostu pozdrawiał. Z lekkim ukłonem i serdecznym uśmiechem.

A weźmy do tego choćby mnichów koptyjskich, którzy potrafią w czasie liturgii podejść do siebie i serdecznie się przywitać, albo greckich, którzy w czasie Wigilii Paschalnej składają sobie życzenia. Często wracam do pytania, jak to się dzieje, że liturgia wschodnia, która jest tak bardzo sakralna i wzniosła, jest jednocześnie tak otwarta na to, co ludzkie, zwyczajne, o czym nasza zachodnia mentalność rzekłaby: nie wypada!!!


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marek Rojszyk OP

Marek Rojszyk OP na Liturgia.pl

Dominikanin. Od ponad dziesięciu lat zajmuje się praktyką wykonywania chorału gregoriańskiego. Uczestniczył w nagraniu czterech płyt i brał udział w licznych przedsięwzięciach liturgiczno-muzycznych, szczególnie w zakresie rekonstrukcji dominikańskiej tradycji śpiewu. Pracuje nad popularyzacją chorału gregoriańskiego w środowisku akademickim. Obecnie prowadzi zajęcia z chorału gregoriańskiego odbywające się w ramach działalności Stowarzyszenia „Sztuka Żywota” w Warszawie. Prowadzi bloga pt. "Obyś miał ciało!" w serwisie Liturgia.pl.