„Przyjąć” zamiast „wziąć”

Przedwczoraj byłem na ślubie w rodzinie moich włoskich przyjaciół. Po raz pierwszy uczestniczyłem w obrzędzie zawarcia małżeństwa przy użyciu formuły przysięgi małżeńskiej, zmodyfikowanej z inicjatywy Konferencji Episkopatu Włoch. Modyfikacja jest godna uwagi i bardzo mi się podoba.

Starsza formuła w dosłownym tłumaczeniu zaczynała się:

"Ja N. biorę ciebie N jako swoją oblubienicę (swego oblubieńca) i przyrzekam ci…"

Nowsza zaczyna się tak:

"Ja N. przyjmuję ciebie N. jako swoją oblubienicę (swego oblubieńca) i za łaską Chrystusa przyrzekam ci…"

Dwie ważne zmiany. "Przyjmuję" (accolgo) zamiast "biorę" (prendo) oraz dodane "za łaską Chrystusa".

Bardzo mi się podoba ta zmiana. Przyjęcie drugiej osoby zamiast wzięcia. Wziąć można rzecz a nie osobę. Poza tym "biorę" wskazuje na moją inicjatywę – mogę sobie coś wziąć, a potem według uznania odłożyć z powrotem. No i "za łaską Chrystusa", wskazanie na sam fundament sakramentalnego małżeństwa.

 

O różnicy między przyjęciem a wzięciem myślę też w kontekście Eucharystii. Czytałem kiedyś artykuł pewnego dość znanego polskiego duszpasterza, który pisał, że w imię wierności słowu Chrystusa: "Bierzcie i jedzcie / Bierzcie i pijcie" również wierni świeccy powinni, tak jak kapłan, podchodzić do ołtarza i sami brać konsekrowane Postacie podczas Komunii św.

Sęk w tym, że sakrament się przyjmuje a nie bierze. O ile się orientuję (jeśli się mylę, niech ktoś kompetentniejszy mnie skoryguje), zarówno łacińskie "accipite" jak greckie "labete" można tłumaczyć zarówno "bierzcie" jak "przyjmijcie", a praktyka liturgiczna Wschodu i Zachodu w rytuale Komunii jednoznacznie interpretowała polecenie Chrystusa w sensie przyjęcia a nie wzięcia. Dlatego Komunia święta zawsze była podczas liturgii udzielana przez szafarza. W starożytności nawet biskup przewodniczący liturgii przyjmował Ciało i Krew Chrystusa od innego duchownego, nawet niższego stopniem. Potem zgodzono się, żeby kapłan celebrujący sam podejmował konsekrowane Postacie z ołtarza, ale oznaki czci (przyklęknięcia na Zachodzie, pokłony ze znakiem krzyża na Wschodzie) wskazują na to, że on też przyjmuje (a nie po prostu sobie bierze) Ciało i Krew Chrystusa. Dlatego ten postulat "udemokratycznienia" Komunii św. jest całkowicie chybiony i mam nadzieję, że żadna taka reforma nigdy nie dojdzie do skutku.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....